Já mám dneska štěstí
V sibiřském pracovním táboře se baví trestanci, za co tam jsou:
- Já se v devetatřicátém špatně vyjádřil o soudruhu Popovovi.
- Já se ve třiačtyřicátém dobře vyjádřil o soudruhu Popovovi.
- Já jsem soudruh Popov!

• • •
Jde takhle babka přes koleje a najednou kouká, na zemi se něco leskne.
Sehne se, a ona to pětikoruna. Babka radostně povídá:
- Já mám dneska štěstí...
...tadam, tadam...

• • •
Domovník Kalianko si stěžuje:
- Ten chlap ze šestého patra je tak málomluvný, že kdybych mu neotevíral dopisy, nic o něm nevím!

Fryzjer pluje
Facet idzie do fryzjera, siada na fotelu i prosi o golenie: Fryzjer bierze do ręki jakieś mydło do ręki i pluje na nie i bierze do ręki pędzel do golenia. Skonsternowany facet pyta:
- Tak pan traktuje wszystkich swoich klientów?!
- Nie, zwykłym klientom plujemy prosto w twarz.

Dumas i pamiątkowa księga
Alexandre Dumas został zaproszony na obiad do znajomego lekarza. Po posiłku gospodarz poprosił pisarza o wpisanie się do pamiątkowej księgi. Dumas po krótkim namyśle zaczął pisać:
""Odkąd doktor Gistal leczy, w naszym mieście zlikwidowano szpital...""
- Pan mi schlebia mistrzu! - zawołał uradowany lekarz na widok tekstu.
""... i zbudowano nowy cmentarz."" - dokończył Dumas.

Obudź się, idziemy do domu
Hitchcock zasypiał często na przyjęciach. Pewnego razu żona szturchnęła go łokciem i szepnęła:
- Obudź się, idziemy do domu!
- Och, nie! Jeszcze gospodarze pomyślą, że się źle bawię!

Twarz podczas stosunku
Do seksuologa przychodzi młoda kobieta i oznajmia, że ma kłopoty ze swoim pożyciem z mężem. Doktor zadaje jej mnóstwo pytań, ale nadal nie może ustalić przyczyny jej kłopotów. W końcu pyta:
- Czy widziała pani kiedykolwiek twarz swojego męża podczas stosunku?
- Tak, raz.
- I jak wyglądał?
- Był wściekły.
Doktor uznał, ze znalazł przyczynę i drąży temat:
- Kiedy to było?
- Wtedy, gdy obserwował mnie przez okno, a ja byłam z sąsiadem.

Papuga i święty Antoni
Złodziej włamał się do domu. Chodzi po pokojach w poszukiwaniu łupu, przyświecając sobie latarką. Nagle za plecami słyszy:
- Masz przechlapane u Świętego Antoniego.
Odwraca się, patrzy, a tam papuga w klatce.
- Aleś mnie przestraszyła! - mówi złodziej. - To ty mówisz?
- Mówię.
- A jak się nazywasz?
- Maria Magdalena.
- He, he! Trzeba być idiotą, żeby nazwać papugę Maria Magdalena!
- Niekoniecznie - mówi papuga. - Idiotą trzeba być, żeby rottweilera nazwać Święty Antoni. Święty Antoni, bierz go!!!

Humor z akt sądowych
• Wyjechałem z żoną furmanką na pole, a tam oskarżona zaczęła rzucać w moją żonę kamieniami. Krzyknąłem wtedy: ""Niech pani przestanie rzucać, bo może pani trafić konia w oko"".

• Przedmiotowe mieszkanie zostało mi przydzielone docelowo, czyli do śmierci.

• Świadek J. Jest grabarzem i dobrze zarabia, ponieważ stara się aby mieć liczną klientelę.

• W bójce udziału nie brałem, ponieważ się spóźniłem.

• Pozwany stale stuka w ścianę mieszkania i posługując się alfabetem morsa obraża powoda wulgarnymi słowami.

Trener reprezentacji i k...a
Menedżer reprezentacji Polski mówi:
- Po jednym z pierwszych treningów Leo Beenhakker zapytał mnie, który z graczy ma pseudonim ""Ku**a"", dlaczego koledzy ciągle wołają na niego podczas treningu i czego od niego chcą.

Haczyk na ryby za 380 tysięcy
Ogromny, wielopiętrowy supermarket w USA. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Pod koniec dnia pracy wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No, ile pan zrobił dziś transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.

- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.

Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?

- Potem przekonałem klienta, żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe, aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.

- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!

- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu, to może pojechałby przynajmniej na ryby...

Przez miesiąc ciężko pracowałem
Goethe żalił się znajomemu:
- Przez miesiąc ciężko pracowałem, aby napisać kilka wierszy. Przysłuchujący się tej rozmowie młody poeta zawołał:
- Co!? Miesiąc czasu i parę utworów? Ja przez ten czas napisałbym ich sto!
- Nie wątpię młodzieńcze - odparł Goethe - ale pamięć o nich nie trwałaby dłużej niż miesiąc.

Kochanek i śmieci
Facet spędzał popołudnie u kochanki. Niespodziewanie do domu wrócił mąż. Kochanka szybko wzięła worek ze śmieciami, dała stojącemu w drzwiach mężowi i powiedziała:
- Kochanie, proszę cię, wynieś śmieci.
Gdy mąż wynosił śmieci, kochanek w tym czasie wymknął się niepostrzeżenie. Idąc do domu, myśli o swojej kochance w samych superlatywach: ""Ale ona jest inteligentna, ale ona to wymyśliła!"". Wchodzi do domu, a tu żona daje mu worek ze śmieciami i mówi:
- Kochanie, proszę, wynieś te śmieci.
Facet nic nie mówiąc, bierze worek i idzie do śmietnika, mrucząc pod nosem:
- Cały dzień w domu siedzi i nawet nie może śmieci wynieść!

Langanki
Bogaty rolnik, ze wsi Langanki,
bardzo zubożał przez swe kochanki.
Namiętnie go kochały,
a potem porzucały...
- gdy odmawiały pożyczek banki.

Linkowo
Chłop raz się kłócił we wsi Linkowo,
z krzykliwą babą, swoją teściową.
Słychać było niestety,
monolog tej kobiety...
- a chłopa, tylko to brzydkie słowo.

Łazdoje
Wiejska gwiazdeczka ze wsi Łazdoje,
chciała wystąpić z grupą „Ich Troje”.
Zaproszenie dostała,
więc, szybko odpisała...
- czekajcie, tylko krowy wydoję.

Marszewo
Hodowca trzody, ponoć w Marszewie,
noc wigilijną przesiedział w chlewie.
Co mówiły zwierzęta,
nad ranem nie pamiętał...
- albo udaje, że tego nie wie.

Martiany
Prawdopodobnie we wsi Martiany,
w schronie był Bujak przechowywany.
Nie znalazło go ZOMO,
bo przykryty był słomą...
- a schron, stodołą obudowany.

Mażany
Nieprawdą jest, że sołtys Mażany,
po znajomości został wybrany.
Z chłopami pija czasem
i daje im kiełbasę...
- ale w ramach sąsiedzkiej wymiany.

Muławki
Drobny pijaczek ze wsi Muławki,
od picia dostał, pijackiej czkawki.
Zamulony był gdy chlał,
a od pijaństwa wciąż czkał...
- więc, przystawiano jemu pijawki.

Muławski Dwór
Współczuje chłopu wieś Muławski Dwór,
że ma problemy z wydaniem swych cór.
Dziewczyny mułowate,
nie wdały się więc w tatę...
- do niego zawsze panienek był sznur.

Grzegorz Lewkowicz

Ziemia, ziemia!
Zatonął statek. Ocaleni płyną wpław szybko tracąc siły. Nagle widzą wyspę. Dobywając resztką sił, krzyczą uradowani:
- Ziemia, ziemia!
A z wyspy słychać:
- Jedzenie, jedzenie!

Wskoczyłem na dzika
Pewien myśliwy w towarzystwie Antoniego Słonimskiego opowiadał o swojej przygodzie na polowaniu:
- Zobaczyłem potężnego dzika. Wystrzeliłem, a on, brocząc krwią, zaczął uciekać. Wskoczyłem na grzbiet zwierza i wbiłem mu nóż w serce. Padł martwy...
Słonimski:
- Przepraszam pana, ale tę historię dzik opowiadał mi w zupełnie inny sposób.

Głupia poezja: Sąd kapturowy
Podejmuje decyzję
działając niezgodnie
taką decyzję tylko przyklepać
gdyż akceptuje wszelkie działania
za publiczne pomówienia
za lekceważący stosunek
za liczne naruszenia
za sfałszowanie
czyli dali zgodę
po skandalicznej własnej decyzji
która kompromituje ich
jako członków
okazali się nagle
surowymi sędziami
no cóż
prawo Kalego

* * *
jak zwykle kłamią na potęgę
broniąc swojego dobrego imienia
zapis ten dokonany został
i zapis ten jest również kłamstwem
na miejscu
na szczęście była policja
zdarzenie
jest zwykłym wrednym kłamstwem

Rabin wyjaśnia znaczenie słowa: alternatywa
Do rabina przychodzi Rosenduft:
- Rebe, powiedz mi, ty wszystko wiesz, ja znalazłem w gojowskiej gazecie takie trudne słowo: alternatywa. Co to ma być?
Rebe głaszcze się po brodzie.
- Wyobraź sobie Chaim, że masz dwa jajka, z tych jajek wykluwa ci się kogucik i kurka. Po pewnym czasie, kurka znosi następne dwa jajka, z których znowu wykluwa się kogucik i kurka. I tak po roku, masz już całe podwórko kurek i kogucików. No i wtedy przychodzi wielka powódź i zalewa ci całe gospodarstwo.
- No dobrze, rebe, ale gdzie ta alternatywa?
- Kaczki…