- Od pewnego czasu moja żona stała się niedozniesienia. Codziennie rano budzi mnie do pracy w drastyczny sposób. - Polewa cię wodą? - Gorzej! Wkłada mi kota pod kołdrę! - Czy to jest takie przykre? - Tak, bo ja śpie z psem!

Kilku ostatnich prezydentów USA zostało porwanych przez tornado i przeniesionych do Krainy Oz, do Czarnoksiężnika, gdzie stanęli przed jego obliczem.
- CO WAS PRZYWIODŁO DO POTĘŻNEGO CZARNOKSIĘŻNIKA Z OZ?
Pierwszy wychylił się Jimmy Carter.
- Przyszedłem po... odwagę...
- ŻADEN PROBLEM! KTO NASTĘPNY?
Przed szereg występuje Ronald Reagan.
- Chyba... chyba... potrzebuję mózgu.
- A WIĘC I GO DOSTANIESZ! NASTĘPNY!
Odzywa się George Bush junior:
- Amerykanie mówili mi, że nie mam serca. Chciałbym jedno...
- TAK, TO PRAWDA! ROZPATRZĘ TĘ PROŚBĘ! A TY?! - zerka na Billa Clintona, który się tylko rozgląda.
- CZEGO CHCESZ?!
- Hmm... jest Dorotka?

Oko za oko! Ząb za ząb! Dupa za pieniądze?

Graffiti

W pociągu wygodnie rozparty na miękkim siedzeniu jedzie kowboj i puszcza kółka dymu z drogiego cygara, raz większe, raz mniejsze. Obserwuje go dokładnie siedzący naprzeciwko Indianin. Wreszcie zwraca się do kowboja:
- Jeszcze jedno takie słowo, a dostaniesz w pysk.

Służąca Kaczyńskiego idzie do sklepu, a Kaczyński mówi by kupiła mleko.
Wraca z mlekiem a Kaczyński nalał do miski, zdjął majtki i patrząc na fiuta mówi:
- Pij mleko będziesz wielki.

Zamach w Sarajewie był kropla wody, która padła na beczkę z prochem.

Humor z zeszytów

Zdyszany Jasio wbiega na peron i pyta konduktora:
- Jaki to pociąg?
- Niebieski.
- Ale dokąd?
- Do połowy.

NIE TRˇB! OBUDISZ KIEROWCĘ!

Nie znasz dnia ani godziny kiedy dostaniesz z półobrociku

Tylko mężczyzna kupił by samochód warty 0 i zainstalowałby tam radiomagnetofon warty 00.

Mężczyźni

Lech i Jarek Kaczyńscy odwiedzili jedną z warszawskich podstawówek.
Podczas dyskusji z uczniami Lech zapytał:
- Co to jest tragedia? Czy ktoś mógłby podać przykład?
Dziewczynka z pierwszej ławki podniosła rękę:
- Gdyby mój przyjaciel, który mieszka na wsi, bawił się na polu
i zostałby rozjechany przez traktor to byłaby to tragedia.
- Nie - odpowiada Jarek Kaczyński - to byłby wypadek.
Zgłasza się kolejne dziecko:
- Gdyby autobus, który odwozi 50 dzieci do szkoły, miał wypadek,
w którym zginęliby wszyscy pasażerowie to byłaby to tragedia.
- Tez nie - odpowiada znowu Jarek Kaczyński - to byłaby wielka strata. Czy ktoś ma inne pomysły?
W klasie cisza.
Nikt nie chce się zgłosić.
Nagle odzywa się Jasiu:
- Gdyby samolot, w którym lecieliby Pan Prezydent i Pan
Premier został trafiony przez pocisk i rozpadł się na kawałki to
byłaby to tragedia.
- Brawo! - woła Lech Kaczyński - możesz nam powiedzieć
dlaczego uważasz, że to byłaby tragedia?
- Dlatego, że to na pewno nie byłaby wielka strata i raczej
nie byłby to wypadek.

Wraca pijany mąż do domu, a tu jego żona z kochankiem w łóżku!
Żona mówi do kochanka:
- Szybko, właź do szafy!
Kochanek wlazł do szafy, ale przez niedomknięte drzwi wystawał jego fiutek. Mąż wchodzi do pokoju i mówi:
- Cholera, brudno tu wszędzie! Cholera, kurzu pełno!... O, cholera! Nawet grzyby w szafie rosną!


Seks

Nie mogę pić wódki, bo potem leci mi krew z nosa.
- Nie przejmuj się, ja też mam nerwową żonę.

Małe dzieci nie dają spać, duże - nie dają żyć.

Na dworcu w Warszawie spotykają się dwie żaby.
Jedna pyta drugą:
- Po co ci tyle bagaży i dlaczego płaczesz?
- Wyjeżdżam do Francji, tu mnie nikt nie lubi.

W domu Jasiu słucha muzyki: "...mniej niż zero, mniej niż zeroo...", "...jesteś szalona mówię Ci i zawsze byłaś...", "...mocniej, mocniej, mocniej. Mocniej, mocniej, mocniej tydzień szalony się kończy...", "...przeżyj to sam... przeżyj to sam...."
Na następny dzień idzie Jasiu do szkoły i pani od matematyki go pyta:
- Jasiu, ile jest 2 razy 2?
- "...Mniej niż zero, mniej niż zero..."
- Jasiu bo pójdziemy do dyrektora!!
- "... Jesteś szalona mówię Ci..."
Nauczycielka poszła z Jasiem do dyrektora i dyrektor daje Jasiowi w skórę, a Jasiu krzyczy:
- "...mocniej, mocniej, mocniej. Mocniej, mocniej, mocniej tydzień szalony się kończy..."
Wraca Jasiu ze szkoły do domu i tata pyta się go:
- Jak tam w szkole?
- "...przeżyj to sam, przeżyj to sam..."