Wszystkie drogi prowadzą do skrzyżowania.

Graffiti

Z samych grzybów potrafi ugotować zupę pomidorową

Na lekcji geografii nauczyciel odpytuje Jasia:
- A teraz podaj mi łączną długość linii kolejowych w Polsce.
- W którym roku?
- W którym chcesz.
- A więc w 1410 roku wynosiła zero.

Nad rzeczka był camping. Taki sobie zwyczajny - kilka domków, parę namiotów i kibelki nad woda. Poniżej rzeczka wpływała do lasu. W lesie, na pochylonym tuz nad woda pniu siedziały dwie wiewiórki i majtały nóżkami. Duża i mała. Duża - ojciec wiewiórka mówi do mniejszej:
- Synu, nauczony doświadczeniem wielu pokoleń, wieloma rozczarowaniami i upokorzeniami, chcąc oszczędzić ci ewentualnych przykrych chwil, oto przekazuję ci jedną z ważniejszych wskazówek. Popatrz tam - Pokazuje łapką coś płynącego woda. - Widzisz, to brązowe?
- Widzę.
- To NIE jest szyszka...

Zwierzęta

urocze kromki

Gra półsłówek

Przychodzi baba do lekarza, ale taka tłusta. Lekarz patrzy na jej olbrzymi tyłek i zaczyna się śmiać - ta go w mordę i wychodzi. Lekarz podnosi słuchawkę i dzwoni do sąsiedniego gabinetu:
- Halo, Rysiek, jak przyjdzie do ciebie taka gruba baba to się nie śmiej z jej tyłka - mnie za to zdzieliła.
Rzeczywiście, po kilku chwilach drzwi gabinetu Rysia się otwierają i wchodzi ta sama baba. Lekarz na to:
- W czym mogę pani pomóc, starając się nie wybuchnąć śmiechem.
- Mam problem. Mam małe piersi.
Na to lekarz powstrzymuje się z trudem od śmiechu i mówi:
- Proszę się rozebrać.
Baba zdejmuje bluzkę, no i rzeczywiście - piersi prawie niewidoczne.
- Co mogę zrobić, żeby mieć większe? -pyta baba.
- Proszę codziennie smarować sobie w rowku pomiędzy piersiami papierem, najlepiej kilka razy dziennie.
- I co, pomoże?
- Dupie pomogło...

Ufoludki dowiedziały się ze na ziemi jest takie zwierze, które pije wodę i daje mleko. Złapały więc krowę, zaprowadziły nad rzekę, jeden trzymał łeb krowy w wodzie, a drugi pompował ogonem. Nagle krowa zrobiła kupę i ten, który doił krzyczy do drugiego:
- Wyżej łeb, bo muł zasysa!

- Tato, - mówi syn, - jestem gejem
- Czekaj synu, - odpowiada ojciec
- Jeździsz najnowszym samochodem
- Nie
- A masz garnitur od Armaniego?
- Nie mam...
- A masz chociaż buty od Gucciego?
- Też nie mam...
- Eeee, to ty zwykły pedał jesteś!

Czesio i Anusiak znaleźli złotą rybkę.
- Proszę, przełóżcie mnie do innej rzeki... - mówi rybka.
- ale tak za friko? - pyta Anusiak.
- spełnię wasze życzenie...
- kiedyś było 3 życzenia, a teraz jedno?
- bo była promocja...

Wzięto do niewoli oficera ""białych" i żeby wymusić od niego zeznania, spito do nieprzytomności. Jednakże oficer ku rozpaczy Czapajewa nic nie mówi.
- Mam pomysł - odzywa się nagle Pietka. - Wszystko powie, jak jutro nie damy klina!
- Ależ ty jesteś potworem, Pietka... - szepnął z podziwem Czapajew.

Czapajew

Dzwonek do drzwi. Fąfara otwiera i widzi śmierć z kosą. Kolana się pod nim uginają, Ręce zaczynają się trząść... Śmierć, która to zauważyła, mówi:
- Nie pękaj, przyszłam po twojego kanarka.

Fąfara

Pewnego dnia blondynka jedzie sobie drogą. Spojrzała na prawo i zobaczyła inną blondynkę siedzącą na polu w łódce i zawzięcie wiosłującą, mimo że dookoła mnie było ani kropli wody. Blondynka wściekła się, zatrzymała samochód i krzyknęła do wiosłującej:
- Co ty wyprawiasz? Przez takie rzeczy blondynki mają złą opinię! Gdybym umiała pływać, zaraz bym tam była i kopnęła cię w dupę!

Przychodzi kolo do sklepu i kupuje zapakowanego kurczaka z którego kapie jakaś ciecz.
Podchodzi do kasy, a kasjerka woła:
- Jaśka przynieś szmatę bo panu z ptaka cieknie!

Prezydent Bush poleciał do Afryki. Na miejscu reporter pyta go:
- Czy jest coś, czego pan nie wiedział przed przyjazdem do Afryki?
- Tak. Nie wiedziałem, że jest tu tylu Afroamerykanów. Wszystkie afrykańskie kraje są nimi wprost wypełnione.
- Ale panie prezydencie, to nie są Afroamerykanie. Oni się tu urodzili.
Bush kiwa głową ze zrozumieniem, po czym mówi:
- Aha. Więc to są Afroafrykanie.

- Mamo, czy ja jestem adoptowany? - Byłeś. - Jak to byłem? - No byłeś, ale cię oddali.

Przychodzi szef do pracowni reklam z dużą ilości projektów.Wykłada je pracownikowi na biurko i tłumaczy. Pracownik ironicznie się pyta: i co pewnie ma być wszystko zrobione na jutro?. na to odpowiada szef:k..wa jak bym chciał to na jutro to przyszedłbym jutro.