Terapia szokowa

Pewien kapitan statku postanowił oduczyć swojego pasażera marudzenia i uprzykrzania innym rejsu. Bogaty panicz zapadł na chorobę morską, swoją histerią i lamentami przeszkadzał innym w rozkoszowaniu się podróżą. Nie przyjmował niczyich rad, nie chciał pić lekarstw. Płakał, krzyczał, zwracał na siebie uwagę wszystkich. Kapitan postanowił więc zastosować niekonwencjonalną terapię. Obwiązał młodzieńca linami i polecił wyrzucić za burtę. Dodatkowo, przygotował podobiznę rekina, by dodać sytuacji dramatyzmu. Terapia poskutkowała. Po kilku minutach wiszenia za burtą kilka metrów od paszczy „rekina”, niesforny pasażer błagał o wciągnięcie na pokład. Gdy się już na nim znalazł, był bardzo szczęśliwy. Docenił bezpieczeństwo, ciepło, suche kabiny. To, co wcześniej wydawało mu się męczące, teraz było błogosławieństwem. Stracił na chwilę poczucie pewności i bezpieczeństwa, a to wystarczyło, by docenił pokład potężnego statku. Do końca podróży nie narzekał na nic i był spokojny.

Bajka przypomina, że w ludzkiej naturze leży docenianie wygód i przywilejów dopiero, gdy się je traci. Pokazuje także, że czasem nie doceniamy prostych rzeczy, które są nam dane, bo nie potrafimy ich dostrzec. Zdrowie, rodzina, bezpieczeństwo, jedzenie… wszystko to wydaje nam się oczywiste do chwili, kiedy ich nie stracimy. Bajka uzmysławia, że jeśli chcemy, by ktoś coś docenił, należy mu to na chwilę odebrać.