Pan prymas

Pan Prymas, tak ten od kundelków,
wczoraj się wyżył na człowieku.
W swym przemówieniu, w Domu Bożym,
Alicji Tysiąc ostro dołożył.
Szydził z kalectwa, śmiał się z nazwiska,
jak showman czarnym dowcipem tryskał.
Swą arogancją ukuł mą pointę:
Alicja to też życie poczęte!

Autor: Marek Prusakowski
04.05.2008

Mecenas Karniol znany był z tego, że bardzo wolno mówił. Zadając pytania świadkom, wprost cedził każde słowo. Na jednym z procesów zniecierpliwiony sędzia przerwał mu i upomniał:
- Czy pan mecenas mógłby mówić szybciej? Sądowi naprawdę się spieszy!
- Niech pan sędzia będzie zadowolony, że się nie jąkam! - odpowiedział wolno Karniol.

Członek klubu wędkarskiego i robaki

Przychodzi facet do klubu wędkarskiego i pyta:
- Czy mogę zostać członkiem waszego klubu?
- A czy ma pan kartę wędkarską?
- Nie.
- W takim razie mogę panu zaproponować członkostwo pasywne.
- Będę mógł łowić?
- Niestety nie. Ale może pan do woli zbierać robaki!

Tadeusz Kuchar, znany lekkoatleta, piłkarz i współzałożyciel Polskiego Komitetu Igrzysk Olimpijskich, w dzieciństwie ubóstwiał zjeżdżanie na sankach. Pewnego razu matka nakazała mu, by przykładnie dzielił się sankami pół na pół z młodszym bratem Wackiem, później również wybitnym i wszechstronnym sportowcem. Tymczasem mały Wacek wrócił z płaczem. Matka przywołała starszego chłopca i rozpoczęła reprymendę:
- Mówiłam ci, że zjeżdżanie ma być pół na pół z bratem.
- No i tak było - odpowiedział potulnie Tadzio - Ja brałem sanki do zjeżdżania w dół, a Wackowi zostawiałem ciągnięcie ich pod górę.

Po pierwszych dniach prezydentury zapytana przez przyjaciół co szczególnie utkwiło jej w pamięci ""mamuśka"" (jak pieszczotliwie nazywało, Marię Eisenhower wielu członków rodziny i przyjaciół), szczerze odpowiedziała:
- To było zaraz po zaprzysiężeniu męża. Powiedział wówczas do mnie: ""Mamuśka, o jednej sprawie musisz teraz stale pamiętać, dla mnie ojczyzna będzie zawsze na pierwszym miejscu, ty natomiast będziesz na drugim"".

Ha-hasła - 222

• Wódka nie traktor, a ciągnie.

• Rosyjskie zegarki chodzą najlepiej na świecie!

• Rodzice nas najpierw uczą mówić, a potem każą być cicho!

• Nie jem śniadania, bo myślę o tobie, nie jem obiadu, bo myślę o tobie, nie jem kolacji, bo myślę o tobie, nie śpię po nocach, bo jestem głodna!

• Wyjdź z siebie i stań obok.

• Wszystko leży w rękach człowieka, dlatego należy je często myć.

• Kubeł wody, jedna mrówka i wychodzi kuroniówka.

Gdy aresztowano rosyjskiego fizyka Lwa Landua i skazano za szpiegostwo, Kapica wykazał się wielką odwagą i poszedł do Stalina. Gdyby Kapica próbował tłumaczyć, że Landau to uczciwy człowiek i że nie jest żadnym szpiegiem to nic by nie zwojował. Znając osobowość Stalina, nie negował oskarżeń, ale uparcie prosił:
Kapica - Aresztowano fizyka Landaua, proszę go zwolnić. Jest mi niezbędny.
Stalin kieruje tę prośbę do obecnego przy tym Berii, a ten odpowiada:
- Landaua aresztowano jako angielsko - niemiecko - francuskiego szpiega.
Stalin rozkłada ręce, że niby nic nie może zrobić, a Kapica swoje:
- Tak, ale on jest mi niezbędny.
Stalin uniesieniem brwi znowu przekazuje prośbę Berii.
- Landau przyznał się, że jest szpiegiem - wyjaśnia tamten.
Stalin znów rozkłada bezradnie ręce: aresztowany, szpieg, przyznał się. Lecz Kapica nie rezygnuje.
- Tak, ale on jest mi niezbędny.
Stalin jeszcze raz ruchem głowy przekazuje sprawę Berii, który informuje:
- Proces już się odbył. Sąd uznał Landaua winnym. I tym razem Stalin rozkłada ręce:
- Skoro sąd tak postanowił, to już nic się nie da zrobić.
Kapica swoje:
- Tak, ale on jest mi niezbędny.
Stalin wreszcie traci cierpliwość i mówi:
- Słuchaj, Beria! Widzisz, że on temu człowiekowi jest niezbędny. Skoro jest niezbędny, nie ma rady - oddaj!
I Berii nie pozostaje nic innego, jak uwolnić Landaua.

Menedelejew miał zwyczaj egzaminowania studentów w porządku alfabetycznym. Pewnego dnia zgłosił się do niego na egzamin student i przedstawił się:
- Książę A.
Mendelejew, który nie znosił arystokratycznych tytułów, zareagował sucho:
- Litera "" K"" będzie egzaminowana jutro!

PARANOJA 2003

• Rywingate. Szef kancelarii premiera Marek Wagner wyznał, że tylko raz rozmawiał z Lewem Rywinem. Było to po premierze „Pana Tadeusza”. Rozmawiali o Jacku Soplicy.

• Anna Sobecka (LPR) powiedziała, że Bogdan Lewandowski (SLD) jest kapitanem ZOMO. - Gdyby głupota umiała latać, Anna Sobecka byłaby pierwszym orłem Rzeczypospolitej - skomentował Lewandowski.

• Radny podwarszawskiego Wawra z Ligi Polskich Rodzin w 5-stronicowym piśmie zaprotestował przeciwko nadaniu miejscowej szkole nazwy Króla Maciusia I.

Twój Dobry Humor, rok 2003.

Odpowiednia kara dla drogowego chuligana?

Pewien 23-letni młodzian został ujęty w połowie 2009 roku po szaleńczej ucieczce swoim autem przed policyjnym patrolem, który oddał w jego kierunku kilkanaście strzałów. Kierowca złamał po drodze wiele przepisów (jechał po chodniku, przejechał skrzyżowanie na czerwonym świetle i nie zatrzymał się przed znakiem ""stop""). Próbował także parokrotnie zepchnąć ścigający go radiowóz pod inne pojazdy. Ostatni odcinek jego auto przejechało na felgach z przestrzelonymi oponami. W końcu został otoczony przez policjantów, ale nie chciał wyjść z pojazdu i wczepił się w kierownicę. Kawaler naszych szos był trzeźwy, nie był też pod wpływem środków odurzających, ale podróżował bez prawa jazdy, które odebrano mu kilka lat wcześniej, co jednak nie przeszkadzało mu pracować jako zawodowy kierowca tira w śląskiej firmie!

Ale to nie wszystko! Młodzieniec w ciągu ostatnich trzech lat był już ośmiokrotnie zatrzymywany za jazdę bez uprawnień. Po opisanej ucieczce trafił do aresztu i został oskarżony o powyższe wykroczenia i o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Jaką zatem nasz rodak otrzymał karę za swoje kawalerskie wyczyny? Kto zgadnie? Kto obstawia? Otóż otrzymał dwa lata więzienia i to w zawieszeniu na pięć lat oraz 10-letni zakaz prowadzenia pojazdów i dwutysiączłotową grzywnę z dozorem kuratora sądowego. Wystarczająco jak na nasze gusta?

Parę miesięcy temu, pewien polski kierowca znalazł zatrudnienie w Szwecji. Tuż przed wielkanocnymi świętami zaszarżował z iście polską fantazją po tamtejszej szosie i podczas wyprzedzania spowodował zjechanie na prawo auta z przeciwka. Nie doszło do czołówki, nie było nawet rannych, jedynie pokiereszowany tubylczy samochód. A nasz rodak nadal szalał na trasie, jednak do czasu - tamtejsi obywatele zameldowali wyczyn policji, która ujęła sprawcę wypadku.

Jakiż był lament w naszej prasie, że za taki drobiazg posadzono gościa do aresztu i grozi mu paromiesięczny wyrok, a tu święta idą i jego kochająca rodzina w Polsce czeka na swego jedynego żywiciela, którego niedobrzy Szwedzi zamknęli w podniosłym świątecznym czasie...

Oba opisane wypadki odzwierciedlają jakże różne podejścia organów ścigania obu państw w stosunku do kierowców nieszanujących swego życia i innych użytkowników dróg. Może Szwedów zapytamy - czy chcą polski model karania przestępców drogowych, zaś Polaków - czy chcą szwedzki?

Bo jak na razie to znamy szwedzki stół, który po swojemu radzi byśmy zmodyfikowali (mniejsze opłaty i powszechniejszy), zaś może zapoznamy się (i sprowadzimy) szwedzką Temidę na nasze sądowe sale...

Autor: Mirosław Naleziński
2009
www.mirnal.neostrada.pl

WIRTUALNA PRZEBIERALNIA

• W internetowych sklepach nie tylko można robić zakupy bez wychodzenia z domu. Od niedawna można tu również przymierzać ciuchy, które zamierzamy kupić. Wirtualna przebieralnia jest na razie czynna tylko w jednym polskim e-sklepie. Nie wiemy czy tą nowinką zachwyceni są podglądacze, ale podejrzewamy, że nie.

Twój Dobry Humor 4/2006

Żona i dział z bielizną

Dwóch facetów zderzyło się ze sobą w wejściu do centrum handlowego. Przeprosili się, po czym jeden z nich spytał:
- Nie wie pan, gdzie jest dział z bielizną? Zgubiła mi się tam żona.
- Nie mam pojęcia. A może pan wie, gdzie są buty? Moja chyba tam się zapodziała.
- Nie wiem. A jak wygląda pana żona?
- Wysoka, szczuplutka, tycjanowskie włosy, nogi do szyi, kształtny biust. A pana żona jak wygląda?
- Nieważne. Poszukajmy najpierw pańskiej.

Ha-hasła - 216

• Pochodzenie od małpy jest prywatną sprawą każdego z nas.

• GŁÓWNE WEJŚCIE (napis nad muszlą klozetową).

• Nie puszczaj bąków, bo będzie katastrofa ekologiczna!

• Uwaga! Piranie wyskakują z klozetu i gryzą! (napis w ubikacji).

• Śmierdzę więc jestem!

• Palę HB, piję EB, wkładam OB, jestem OK.

• Życie jest jak impreza, z której czasami chce się wyjść.

Mężu, wyrzuć śmieci

Żona mówi do męża:
- Kochanie, wyrzuć śmieci.
- Noż kurna, dopiero co usiadłem!
- A co do tej pory robiłeś?
- Leżałem.

Wódka, księża i psy

• Na prywatnej posesji w woj. łódzkim policja zabezpieczyła tysiąc litrów spirytusu, z którego nielegalnie produkowano alkohol. Jak nazywa się miejscowość, gdzie miało miejsce zdarzenie? Oczywiście: Wódka.

• Jest bank krwi ludzkiej, a od kilku już lat jest też w Warszawie (z trzema filiami w kraju) bank krwi dla zwierząt. Krew swym kuzynom oddają honorowi krwiodawcy: psy i koty, w nagrodę otrzymując wysokoenergetyczny pokarm.

• Księża spod Wawelu idą na rękę zapracowanym wiernym. Jeśli ktoś nie może przyjąć księdza po kolędzie w wyznaczonym terminie, wystarczy zatelefonować i umówić się na wizytę duszpasterską w dogodnym terminie.

• Coraz większą popularnością cieszą się internetowe serwisy udostępniające gotowce - czyli gotowe teksty kazań dla księży. Kościół przypomina księżom, że to nie tylko nieuczciwe, że to łamanie prawa autorskiego, ale że to także grzech przeciwko przykazaniu: nie kradnij. Czy to wystarczy, aby portale z gotowcami straciły odwiedzających?

Twój Dobry Humor nr 2/2008

Halloween po polsku

• Przy okazji święta Halloween (takiego amerykańskiego Święta Zmarłych) dowiedzieliśmy się, że ""klient nasz pan"" także jeśli chodzi o branżę pogrzebową. W poznańskich zakładach pogrzebowych nie ma problemu z wypożyczeniem trumny i innych pogrzebowych ""gadżetów"", mających posłużyć ubarwieniu wesołej, halloweenowej zabawy. Po zabawie trumny wracają do zakładu pogrzebowego i są sprzedawane klientom docelowym - czyli chowani są w nich zmarli. Dla ścisłości: trumien na halloweenową zabawę nie można wypożyczyć w każdym poznańskim zakładzie.

Twój Dobry Humor, 1/2006